kawka-w-palermo-

Przysmaki Palermo

Każde miasto, w którym jestem, staram się odkrywać również kulinarnie. Po Palermo został mi pewien niedosyt, który sprawia, że chcę tam wrócić i dać mu drugą szansę. Wyobrażałam sobie Palermo jako sycylijską stolicę wszelkich dobroci smakowych. Po pobycie w Trapani, gdzie wszystko było smaczne, świeże i do tego tanie, poprzeczka była postawiona bardzo wysoko.

Niewinne coperto

Zacznijmy od włoskiego wynalazku, zwanego COPERTO (wł. nakrycie). W związku z rozłożeniem serwetek i sztućców, Włosi kasują sobie dodatkową opłatę, zwaną coperto. W niektórych restauracjach wynosi ona euro, w innych dwa a nawet trzy euro od osoby bądź stolika. Jednak pieniądze z coperto nie trafiają do pracowników, a do właściciela, więc nie jest to równoznaczne z napiwkiem.

Prawdopodobnie zaczęto pobierać tę opłatę już w średniowieczu. Wtedy wiele podróżujących, chcąc zaoszczędzić pieniądze, brała ze sobą własne jedzenie. Gospodarze nie mogli więc zarabiać na tych osobnikach i dlatego wprowadzili opłatę za miejsce, używane sztućce i zastawę w gospodzie. Od średniowiecza minęło już trochę czasu, ale coperto niezmiennie jest pobierane. W Palermo jedząc pizzę za 7 euro doliczali nam zazwyczaj 2 euro od osoby, nie od stolika.

Coperto w Palermo

Sycylijska pizza

Będąc we Włoszech, zawsze mamy ochotę na pizzę. Wiadomo, że w każdym miejscu smakuje ona inaczej i nie każdy region się w niej specjalizuje. W Palermo była dobra, ale nie lepsza niż w Trapani czy w Rzymie. Ma u nas dobre trzecie miejsce. Jedliśmy w kilku lokalach, ale najbardziej smakowało nam we Fridzie, gdzie znajdziemy stosunkowo niskie ceny w porównaniu z innymi lokalami, a kelnerzy tam pracujący są uśmiechnięci i bardzo uprzejmi. Najlepsza pizza to zdecydowanie Crudo. Mają u nas ogromy minus za używanie jakiegoś gotowego sosu zamiast świeżych sycylijskich pomidorów, jak to było w Trapanii, ale… przymknijmy na to oko. Mimo wszystko, to miejsce, gdzie można smacznie zjeść, ale nie zachwycić się kuchnią sycylijską. Koniecznie trzeba zrobić rezerwację, bo bez niej ciężko jest się tam dostać.

Pizza Frida, Palermo, Sycylia

Kelnerzy zapamiętali nas, kiedy próbowaliśmy łamanym włoskim zrobić prenotazione (rezerwację). Za drugim razem dostaliśmy od nich cukiereczki do rachunku. Nie jest się więc tam całkiem anonimowym, mimo ogromnego ruchu jaki tam panuje. Niby nic, ale wyszliśmy stamtąd uśmiechnięci i najedzeni.

Copero i ceny w Palermo, Frida, Sycylia

Gelato – lody pistacjowe czy o smaku sycylijskich pomarańczy?

Co nas zawsze dziwi we Włoszech, to że dobre rzeczy czasem kryją się za nieapetycznie wyglądającą potrawą bądź kiczowatym szyldem. Tak było między innymi z lodami w Palermo. Pyszne, z ogromnym wyborem smaków, znaleźliśmy przy porcie –  La Kala, schowana między uliczkami. Co jakiś czas wchodziła do niej inna rodzina z dziećmi, przechadzając się w okolicach portu. Właściciel lokalu w ogóle nie zważał na naszą nikłą znajomość włoskiego i cały czas o coś pytał, a ja stałam jak wryta i myślałam o ucieczce z tego miejsca. Na szczęście z pomocą przyszła miła Włoszka, która zapytała mnie po angielsku co chcę zamówić i przetłumaczyła niecierpliwemu panu.

Gelato, lody La Cala Palermo, Sycylia

Włoski street food

Ale z czego Palermo jest najbardziej znane? Podobno z pysznego street foodu. Podobno. Niestety, nie mieliśmy okazji się o tym przekonać. Próbowaliśmy jedynie arancini, które były bardzo dobre, ale… To nie było włoskie jedzenie, nie to czego szukaliśmy. Na inny street food nie mieliśmy ochoty, ponieważ nie wyglądało to apetycznie a przygotowanie potraw pod względem higieny pozostawia wiele do życzenia. To po prostu nie nasze klimaty. Może musimy do tego dojrzeć, a może źle trafiliśmy. Na pewno tam wrócimy, aby  następnym razem się odważyć i spróbować.

Sycylijski przysmak, arancini, czyli  kulki ryżowe z różnym nadzieniem, smażone w głębokim oleju. Ich nazwa oznacza małe pomarańcze, które właściwie przypominają w swoim wyglądzie. Byłam strasznie głodna, ale Paweł zdążył mi jeszcze zrobić zdjęcie, przed zniknięciem tych pyszności. Widzicie, ile szczęścia, daje jedna kuleczka ryżowa?

Arancini w Palermo, Sycylia

Arancini w Palermo, Sycylia, Emmanuele

Dolci – słodności po sycylijsku

Jedliśmy też sławne cannoli, czyli rurki z kremem z ricotty, które dla mnie były bardzo słodkie, aż za bardzo. Jako miłośniczka ricotty jadłam je jednak codziennie w różnych miejscach, o różnych porach. Najlepiej smakowały z dodatkiem mocnej, czarnej kawy. Nabierały wtedy innego smaku. Najlepsza kawa – na targu Ballaro w jakimś malutkim zatłoczonym barze, gdzie nikt nie mówi po angielsku. Idealnie.

Te niepozorne rurki były uznawane za symbol płodności i jedzone podczas karnawału, a obecnie można zjeść je prawie w każdej sycylijskiej kawiarni.

Cannolo czyli jedno ciasto z kremem, cannoli  czyli więcej niż jedno. Osobiście polecam drugą opcję.

Cannoli Palermo, Sycylia, Ballaro

 

Jadąc do Palermo, miałam zupełnie inne wyobrażenie, tego co tam zastanę – kulinarnie oczywiście. Uwielbiam włoską kuchnię, ale takiej typowej nie odnajdziemy w Palermo. Nawet pod tym względem miasto jest inne. Przed wyjazdem, dużo czytałam o street foodzie, którego koniecznie trzeba spróbować, ale jego wygląd mnie nie przekonywał. Następnym razem muszę się odważyć. Następnym razem, bo do Palermo wrócę jeszcze nie raz.

 

 

Mam na imię Karolina, mam 24 lata i od kilku lat moje życie jest niesamowitą przygodą. Mieszkam we Wrocławiu, gdzie studiuję i pracuję, ale w każdej wolnej chwili staram się uciekać na chwilę do innych krajów, by poznawać ich uroki. Więcej...
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.