Koloseum, Rzym, Włochy

Prawdziwy Rzym – jak zwiedzać Wieczne Miasto i nie zginąć w tłumie?

Tego wyjazdu od dawna nie mogłam się doczekać. Wieczne Miasto, pyszne jedzenie i włoski klimat, który pozwoli odpocząć od szarej rzeczywistości. Rzym jednak przywitał nas w bardzo nieprzyjacielski sposób. To nie było miasto, które pamiętałam z filmów i którego wyidealizowany obraz miałam w głowie.

Kradzież tuż po przyjeździe

Po przylocie znaleźliśmy wcześniej zarezerwowany autobus Terravision i włożyliśmy nasze walizki do luku. Dotarliśmy do Statione Termini, kierowca otworzył luk, potem drzwi pasażerów i kiedy wyszliśmy z autokaru, naszych walizek już nie było. Nikt nie chciał nam pomóc a kierowca zbył nas, mówiąc „I’m just a driver, go to police”. Zniesmaczeni i zawiedzeni poszliśmy na policję, aby zgłosić kradzież, ale tam nikt nie mówił po angielsku. „Parlo solo italiano!” – krzyczał do nas jeden nieuprzejmy policjant. Dopiero po godzinie prób dogadania się, sporządziliśmy raport i udaliśmy się do mieszkania, bez walizek i pozbawieni złudzeń, że się odnajdą.

Park przy Koloseum, Rzym, Wieczne Miasto, Włochy

Tłok, nieporządek i selfie sticki

Wszystkie najważniejsze zabytki zobaczyliśmy w pół dnia, deszczowego i zimnego dnia. Nie wchodziliśmy do wnętrz wszelkich atrakcji turystycznych, gdyż odstraszyły nas kilometrowe kolejki. Wszędzie czułam się osaczona. Ciągle ktoś nas zaczepiał i chciał nam coś sprzedać. Takich namolnych nagabywaczy nie widziałam jeszcze w żadnym mieście, w którym byłam. Oprócz tego przy każdym kościele ktoś żebrał, a na każdym rogu czaił się jakiś typ spod ciemnej gwiazdy obserwujący turystów i czekający na chwilę nieuwagi. Bezdomni śpiący pod Koloseum, nakryci jedynie białym prześcieradłem. Ja i Rzym, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia.

Spacer pod rękę z historią

Pierwszy punkt na naszej trasie to oczywiście Koloseum – amfiteatr, w którym Rzymianie oglądali polowania na dzikie zwierzęta lub walki niewolników. Skąd ta nazwa?  Nieopodal stał ogromny posąg Nerona, wręcz kolosalny, dlatego też mówiono o nim kolos. I właśnie temu nieistniejącemu już monumentowi, Koloseum zawdzięcza swą nazwę. Na żywo na prawdę robi piorunujące wrażenie, ale tłumy ludzi chcących wejść do środka i piętrzących się wokół niego stanowczo mnie odstraszyły od przyglądania się mu z bliska. Postanowiliśmy usiąść w spokojnym miejscu i poczytać o tym dziele sztuki. Znaleźliśmy skrawek ziemi, nie zajęty przez kolejną wycieczkę, ale nie tylko nam to miejsce przypadło do gustu. Po jakimś czasie zauważyliśmy, że tuż przed Koloseum śpi sobie bezdomny, nie zwracając uwagi na hordy turystów z zagranicy.

Koloseum, Rzym, Wieczne Miasto, Włochy

Koloseum, Rzym, Włochy

Wystarczy, że odeszliśmy kilka metrów od Koloseum i nagle zrobiło się cicho, nikt nie chciał nam wcisnąć miniaturowej figurki tego monumentu ani plastikowego selfie-sticku. Można było odetchnąć i cieszyć się pięknymi widokami oraz spokojem.

Uliczka w Rzymie, Włochy

Forum Romanum i grajkowie uliczni

Jednym z bardzo ciekawych miejsc jest Forum Romanum, nie tylko ze względu na historię z nim związaną, ale również ze względu na ulicznych grajków, którzy grają tam na gitarze i tworzą bardzo przyjemną atmosferę. Można na chwilę przysiąść, rozkoszować się włoskim słońcem (które zaszczyciło nas na chwilę w tym dniu) oraz podziwiać pozostałości po upadłym wielkim Imperium. W końcu wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a dokładniej do Forum Romanum, który był głównym placem Wiecznego Miasta w czasach Imperium Rzymskiego. Tam zbierali się mieszkańcy miasta by poplotkować, posłuchać nowości ze wszelkich stron i podyskutować o sprawach najważniejszych w cieniu pięknych, bogato zdobionych budowli.

Forum Romanum, Rzym, Włochy

W Rzymie wszyscy są zajęci, zabiegani, nawet Rzymianin żołnierz musi załatwiać sprawy przez telefon w trakcie przerwy. Swoją drogą ciekawe, gdzie dzwonił… Może do Cesara? Wracając do naszego spaceru po Rzymie, naszym następnym przystankiem był Plac Wenecki, na którym znajduje się między innymi Altare della Patria, zwany popularnie il Vittoriano, zbudowany dla uczczenia zjednoczenia Włoch. To wydarzenie nastąpiło już jakiś czas temu, jednakże Rzymianin cały czas mówi, że jest Rzymianinem, nie Włochem, natomiast jadąc na Sycylię, czyje się jakby wyjeżdżał za granicę.

Rzymianin w Rzymie, Rzym, Włochy

Fontanna di Trevi

Z placu Venezia przeszliśmy na placyk, gdzie znajduje się słynna Fontanny di Trevi. To właśnie tam został nakręcony słynny fragment filmu „La Dolce Vita” w reżyserii Federico Felliniego. Dzięki tej scenie fontanna stała się sławna na całym świecie. Podobno, trzeba wrzucić tam monetę, co zapewnia nam powrót do Rzymu w przyszłości, ale najpierw trzeba by było dostać się do tej fontanny, co jest nie lada wyzwaniem. Jest ona wyjątkowo piękna, ale niestety traci swój urok pod naporem takiej ilości ludzi, a stojący w jej centrum Neptun wydaje się oburzony zaistniałą sytuacją. Jeden z ciągnących jego rydwan stworzeń, wierzga, wyraźnie niespokojny i ogłupiony ilością gapiów.

Fontanna di Trevi, Rzym, Włochy

Potem był Partenon i Piazza Navona, który w przewodnikach opisuje się jako cudowne miejsce spotkań Rzymian. Było tam zbyt tłoczno więc nie spędziliśmy tam dużo czasu i ruszyliśmy dalej w stronę Watykanu.

Uliczka w Rzymie, Rzym, Włochy

Watykan

Na placu św. Piotra było dość wietrznie, ale Paweł postanowił przeczytać całą historię związaną z tym miejscem, świątynią oraz powstaniem Watykanu. Dowiedzieliśmy się, skąd wzięła się nazwa tego najmniejszego na świecie państwa. Vaticinius oznacza po łacinie przepowiadający przyszłość, natomiast cantare znaczy śpiewać. Połączenie tych słów mogło oznaczać miasto wróżbitów, gdzie w starożytności mieszkańcy Rzymu przychodzili, pragnąc poznać swoją przyszłość. Zmarznięci i głodni ruszyliśmy dalej, do innego Rzymu,  na drugą stronę Tybru. To tam zakochałam się w Wiecznym Mieście i tam zobaczyłam prawdziwą magię tego miasta.

Watykan, Rzym, Włochy

Wszędzie góry śmieci i tłok. Nie tak to sobie wyobrażałam i nie tak chciałam to zapamiętać. Niestety, Rzymu z filmów już nie ma, zachował się on jedynie w niektórych dzielnicach, w niektórych uliczkach, które łatwo znaleźć, zbaczając ze szlaku. Zobaczyliśmy więc największe atrakcje, ale z dala od tłumów i kilometrowych kolejek. Woleliśmy znaleźć przyjemną restauracje i poznać Rzym od kuchni, czy też zapuszczać się w wąskie uliczki w poszukiwaniu prawdziwego ducha tego miasta.

Uliczki w Rzymie, Włochy

Jednak nie oceniam Rzymu bardzo pesymistycznie. W niektórych dzielnicach, takich jak Monti czy Trastevere, można było poczuć włoski klimat i zobaczyć na własne oczy, jak żyją i funkcjonują mieszkańcy Rzymu. Bardziej niż same zabytki, podobały mi się poukrywane zakamarki Wiecznego Miasta. Szwendając się między uliczkami poznaliśmy wiele ciekawych miejsc, których nie opisują przewodniki i trafiliśmy do klimatycznych knajpek, ukrytych w wąskich uliczkach. Rzym klasyczny nigdy nie będzie moim ulubionym miejscem. Warto go zobaczyć, ale nie łatwo się w nim zakochać i poczuć słodkie życie malowane na klatkach filmowych.

Mam na imię Karolina, mam 24 lata i od kilku lat moje życie jest niesamowitą przygodą. Mieszkam we Wrocławiu, gdzie studiuję i pracuję, ale w każdej wolnej chwili staram się uciekać na chwilę do innych krajów, by poznawać ich uroki. Więcej...
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.