Czy warto wybrać się na Teneryfę? – wulkan, czarne plaże i lasy laurowe

Wybierając się na Teneryfę, miałam poważne wątpliwości, czy mi się tam spodoba. O wyspie krążą skrajne opinie. Jedni piszą, że jest to raj dla podstarzałych turystów z Niemiec z hotelami all-inclusive i zatłoczonymi plażami, inni, że to zaskakująca piękna wyspa z niesamowitą przyrodą i urokliwymi miasteczkami. Chcieliśmy na własnej skórze przekonać się, która ze stron ma racje i we wrześniu wybraliśmy się na słoneczną Teneryfę. Wdrapaliśmy się na dymiącą górę, wylegiwaliśmy się na czarnych plażach i odbyliśmy podróż do Narnii.  Co nas zachwyciło, a co nas odrzuciło? O tym za chwilę.

Piękne miasteczka

La Orotava, Garachico czy też Masca, to takie miejsca, obok których nie da się przejść obojętnie. Każde z nich ma inną historię do opowiedzenia i każde z nich jest piękne na swój sposób. La Orotava położona jest na zboczach gór, skąd rozpościera się niesamowity widok na najżyźniejszą dolinę wyspy. Garachico było kiedyś sercem Teneryfy i głównym portem, ale erupcja wulkanu zakończyła jego prym. Masca natomiast to miejsce ukryte w dolinie, gdzie kiedyś mieszkali piraci, gromadzący w tym trudno dostępnym miejscu wszystkie łupy.

La Orotava, Teneryfa, Hiszpania
La Orotava
Garachico, Teneryfa, Hiszpania
Garachico
Masca, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie
Masca

Czarne plaże wulkaniczne

Moje dwie ulubione plaże to Bollullo i Socorro. To dwa autentyczne miejsca, gdzie spotykaliśmy głównie miejscowych. Można było spokojnie zostawić swoje rzeczy i pluskać się w ogromnych falach. 

Z początku obawiałam się tego, jak przebiegnie moje spotkanie z czarnymi plażami. Moje wyobrażenia rodziły obawy, że na takiej plaży nie da się odpocząć, że wygląda to nieestetycznie i że taki piasek pewnie dostaje się wszędzie. Ale wiecie co? Zakochałam się w tych wulkanicznych, diabelsko czarnych plażach. Wygląda to magicznie i żadne zdjęcie nie jest w stanie tego oddać. Kiedy leżeliśmy na plaży Bollullo i rozkoszowaliśmy się słońcem, patrzyłam jak w promieniach słońca ten piasek się przesypuje i błyszczy. Niesamowity spektakl.

Plaża Socorro, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie

Socorro, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie


Wulkan Teide

Nigdy nie przypuszczałam, że będę się kiedyś wspinać na czynny wulkan, że wstanę o trzeciej nad ranem, aby oglądać gwiazdy, oświetlające szlak i że zobaczę wschód słońca, spowity w chmurach. To była dla mnie wielka przygoda ale również wyzwanie, bo nigdy w życiu nie wspinałam się na żadną górkę, góreczkę czy nawet pagórek. Wykończeni ale szczęśliwi dotarliśmy na szczyt, gdzie Paweł zatruł się siarką, a ja prawie umarłam ze strachu, kiedy wracaliśmy na dół kolejką linową. 

Wulkan Teide, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie


Anaga i las wawrzynowy

Na koniec chciałabym podzielić się z wami prawdziwą perełką, która nas zachwyciła. Jeden dzień przeznaczyliśmy sobie na cudowne, bardzo nieoczywiste miejsce, które nie kojarzy się mocno z Teneryfą, a przynajmniej nie przeciętnemu turyście. Mowa tutaj o lesie wawrzynowy, nazywanym Laurisilva,  o którym usłyszałam na kanale ¡Qué Gran Viaje!  i od razu postanowiłam, że muszę się tam wybrać. Ta formacja roślinna powstała 20 milionów lat temu i pokrywała niegdyś tereny północnej Afryki oraz południowej Europy. 

Pośród wielu dostępnych ścieżek, wybraliśmy szlak, który nazywany jest Szlakiem Zmysłów. Wchodząc tam, czuliśmy się, jakbyśmy znaleźli drzwi do Narnii i przenieśli się do zupełnie innego, magicznego świata przyrody. Podążając za znakami, odkrywaliśmy po kolei piękne widoki, zapachy i wsłuchiwaliśmy się w życie tej niezwykłej formacji. Można tam poczuć prawdziwą więź z naturą, podziwiając krok za krokiem jakie cuda potrafi ona tworzyć.

Sendero de Sentidos, Szlak Zmysłów, las wawrzynowy, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie

 

Sendero de Sentidos, Szlak Zmysłów, las wawrzynowy, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie

Po takim porannym obcowaniu z naturą chcieliśmy powygrzewać się trochę na plaży, do której dojazd dostarczał nam niezapomnianych widoków i wrażeń. W trakcie okazało się bowiem, że mamy bardzo mało paliwa, a do najbliższej stacji mamy jakąś godzinę, po krętych, mało uczęszczanych drogach. Na szczęście  nie musieliśmy koczować na zboczach gór czekając na pomoc i udało się na resztkach paliwa dotrzeć do San Andres. Tam znajduje się słynna plaża Las Teresitas, która według mnie, ładnie wygląda tylko na zdjęciach, natomiast na żywo nie robi piorunującego wrażenia.

Góry Anaga, Teneryfa, Wyspy Kanaryjskie


Na szczęście moje obawy dotyczące tej wyspy się nie potwierdziły i Teneryfa zachwycała mnie każdego dnia w inny sposób. Przygotowując się do wyjazdu, wielokrotnie wpisywałam w wyszukiwarkę te słowa „Czy warto..?”, ale niestety nie znajdowałam jednoznacznych odpowiedzi. Teraz po naszej wyprawie mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to cudowne, ciekawe miejsce, w które wrócę pewnie nie raz i nie dwa.

Co chwila spotykaliśmy wspaniałych ludzi i odkrywaliśmy cudowne zakamarki, z dala od zgiełku i tłumów. Oblepieni czarnym, błyszczącym piaskiem wulkanicznym, rozkoszowaliśmy się małymi plażyczkami, a wieczorem delektowaliśmy się cudownym kanaryjskich jedzeniem. Nocą oglądaliśmy gwiazdy z wulkanu, a o wschodzie słońca buszowaliśmy pośród chmur. Paweł ganiał wielkie jaszczurki, a ja musiałam powąchać każdego kwiatka, którego spotkałam na swojej drodze. Wiele rzeczy mnie pozytywnie zaskoczyło i jestem przeszczęśliwa, że wybraliśmy się na jedną ze Szczęśliwych Wysp.

Mam na imię Karolina, mam 24 lata i od kilku lat moje życie jest niesamowitą przygodą. Mieszkam we Wrocławiu, gdzie studiuję i pracuję, ale w każdej wolnej chwili staram się uciekać na chwilę do innych krajów, by poznawać ich uroki. Więcej...
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.