Barri Gotic, Barcelona, Hiszpania, Zafon, Cień wiatru

Barcelona w tydzień – czyli jak odnaleźć cień wiatru w labiryncie uliczek?

Barcelona to miasto magiczne, które porywa serce nieszczęśników od razu i zanim człowiek zdoła się obejrzeć, wyrywa mu kawałek duszy i rozrzuca gdzieś pośród labiryntów Barri Gòtic. Czytając książki Zafona poznawałam to miasto kartka po kartce, nie mogąc doczekać się spotkania twarzą w twarz z wspaniałą Barceloną. Stare miasto, kolorowe targi, góry, plaże i bogata oferta kulturalna, sprawiają, że chcę tam zamieszkać i lepiej poznać to miasto oraz skrywane przez nie tajemnice. 

1. Barri Gòtic i Raval czyli dwie twarze starego miasta

W Barri Gòtic narodziła się Barcelona. To jedna z części starego miasta, która zachwyca każdego. Warto powałęsać się po wąskich uliczkach, z potężnymi, starymi kamienicami. Można tu poczuć ducha innych czasów i poczuć się jak w zupełnie innym, magicznym świecie. Zgubienie się w labiryncie uliczek el Gòtic uważam za obowiązkowy punkt wycieczki. Jest to co prawda bardziej turystyczna część miasta, gdzie nie polecam jeść w ciemno, bo wyjdzie was to drogo i niekoniecznie smacznie. Chociaż ma też swoje perełki jak Pim Pam Burger czy Bo de B – knajpki znajdujące się na obrzeżach dzielnicy.

Za to po drugiej stronie La Rambli znajdziemy El Raval, który zachwyca swoją innością i jest dla mnie mroczniejszą stroną Barcelony. Może dlatego, że przechadzaliśmy się tam wieczorami i wczesnym rankiem, kiedy ludzie jak zmory włóczyli się do swoich domów, a może dlatego, że takie wyobrażenie stworzył mi o tym miejscu Zafon. To jedna z najbardziej multikulturowych i undergroundowych dzielnic w Barcelonie, pełna barów, tętniąca życiem i rozbrzmiewająca głośną muzyką. Kiedyś była to dzielnica, którą co przyzwoitsza panna czy panicz powinni unikać, ponieważ roiło się tam od drobnych rzezimieszków i pań lekkich obyczajów, obstawiających każdy róg. Raval powstał w czasie, kiedy miasto nawiedziła epidemia dżumy, a król nakazał wznieść zabudowania po drugiej stronie la Rambli. Do gorszej części miasta odsyłano zakażonych i chorych. Mimo, że to już przeszłość, cień złej sławy nadal pozostaje na dzielnicy. Dla mnie RavalGòtic to dwie siostry, podobne z zewnątrz i zupełnie inne w środku.

Barri Gotic, Barcelona, Hiszpania

Barri Gotic, Barcelona, Hiszpania

Będąc rankiem na Ravalu warto zajrzeć na targ La Boqueria, gdzie znajdziemy świeże owoce, pyszne koktajle i soki, a także dopiero co wyłowione owoce morza i ryby, które możemy sobie potem przygotować w domu. Spacerując tam we wczesnych godzinach porannych, spotykamy Barcelończyków, robiących zakupy i gawędzących ze znajomymi sprzedawcami. Gdy wchodzimy przez główną bramę, widzimy mnóstwo produktów, ułożonych w imponujące kompozycje, ale im głębiej i dalej od wejścia, kunszt artystyczny się zmniejsza, ale także ceny są niższe. 

targ La boqueria, Barcelona, Hiszpania

2. Świat według Gaudiego, czyli Park Güell, Sagrada Familia oraz dwie nietypowe kamienice.

Żeby odnaleźć się w Barcelonie, najlepiej się zgubić. Tak właśnie zrobiliśmy, próbując dotrzeć do cudownego parku Güella, nazwanego tak na część patrona Gaudiego, dzięki któremu większość jego dzieł mogło powstać. Co prawda, Google zaprowadziło nas do parku, ale weszliśmy do niego od zupełnie innej strony, przechodząc przez wąskie, strome uliczki dzielnicy El Coll. Tam mogliśmy się rozkoszować cudowną panoramą Barcelony, która dopiero budziła się do życia. Sam park jest naprawdę niesamowity.  Domki, wyglądające jakby były z piernika, kolorowe mozaiki i kamienne spirale, a to wszystko w otoczeniu wielkich palm, dających ukojenie w upalne dni.

Park Guella, Barcelona, Hiszpania

Sagrada Familia, czyli katedra poświęcona Świętej Rodzinie. Dzięki naszemu hostowi z AIRBNB kupiliśmy bilety w internecie i oszczędziliśmy sobie stania w gigantycznych kolejkach. A wejść do środka na prawdę warto. Z zewnątrz widać wszędzie dźwigi, rusztowania i ogólny chaos. Nie wygląda to najlepiej, ale podobno, kiedyś mają zamiar skończyć to dzieło. Jednakże, jak powszechnie wiadomo, Hiszpanom się nigdzie nigdy nie śpieszy, a słowo mañana, powtarzają jak mantrę.

Sagrada Familia, Barcelona, Hiszpania

Po przekroczeniu progów tej niezwykłej budowli przenosimy się do podwodnego świata, z którego czerpał Gaudi. Czuliśmy się tak, jakbyśmy w magiczny sposób przenieśli się na dno morza, na którym spoczywa zapomniany statek. Z zewnątrz wygląda on co prawda jak zwykły, zatopiony wrak, ale w środku kryje prawdziwe skarby.  Słońce wpadające przez kolorowe okna, zapoczątkowuje spektakl kolorów i poświat, które tworzą wrażenie, jakbyś przeniósł się do innego, podwodnego świata.

SAGRADA FAMILIA, BARCELONA, HISZPANIA

Gaudi sławny jest jeszcze dzięki dwóm nietypowym projektom – Casa MilaCasa Batlo.  Ten ostatni, szczególnie warto zobaczyć podczas święta Sant Jordi, czyli święta książek i kwiatów – moich dwóch ulubionych rzeczy. Tego dnia ludzie wychodzą na ulicę aby uczcić swojego patrona, a pary zakochanych wzajemnie obdarowują się prezentami – kobietom daje się kwiaty, a mężczyzną dostają od swoich wybranek książki.

Casa Mila, Barcelona, Hiszpania 

3. Parc de la Ciutadella

Nazwa parku powiązana jest z  stojącą w nim cytadelą, zbudowaną przez króla Filipa V, podczas wojny o sukcesję hiszpańską. Budując tę fortecę chciał on utrzymać kontrolę nad Barceloną i nie zawahał się w tym celu zburzyć ponad tysiąca domów, pozbawiając mieszkańców bez dachu nad głową. W tym właśnie miejscu odbywały się egzekucje i tortury, aż pod koniec XIX wieku postanowiono, że postanie tu pierwszy park użyteczności publicznej. Dziś spacerując alejkami parku możemy podziwiać zarówno modernistyczne rzeźby, jak i tropikalną roślinność, która daje upragnione schronienie przez słońcem. Dobrym pomysłem jest piknik w tym miejscu, idąc w ślad za Barcelończykami, którzy organizują tam imprezy rodzinne, czasem przy akompaniamencie głośniejszej muzyki. Najbardziej rozpoznawalnym elementem parku jest piękna fontanna, która została zaprojektowana przy udziale Antonio Gaudiego, a pomysł zaczerpnięto z rzymskiej fontanny di Trevi.

Park de la Ciutadell, Barcelona, Hiszpania

Park Ciutadella, Barcelona, Hiszpania

4. Wzgórza Barcelony

Po pierwsze wzgórze Montjuïc. Na jego szczycie znajduje się zamek, który w czasach Franko był miejscem tortur i egzekucji więźniów politycznych.  Nazwa tego miejsca nie jest przypadkowa. Słowo Montjuïc pochodzi z języka katalońskiego i oznacza Wzgórze Żydowskie. To tu grzebali oni zmarłych, czego dowodzą znalezione grobowce. W tym bezkresnym mieście umarłych, wędrujemy wąskimi alejkami, obcerowani przez przerażające posągi aniołów i demonów, czyhające na każdym rogu. Dziś z samego wzgórza możemy podziwiać piękną panoramę miasta i spacerować zboczami wzgórza, próbując sobie wyobrazić, jakie okropieństwa działy się w tym miejscu, zaledwie kilkadziesiąt lat temu w czasach wojny domowej. 

Tibidabo to kolejny punkt widokowy w mieście. Największą frajdę sprawia jednak sama droga na szczyt. Czekają nas aż trzy przesiadki. Wyruszamy z placu Katalońskiego i szukamy lini metra S1, wysiadamy na Peu del Funicular i przesiadamy się w do kolejki Vallvidrera Inferior, którą podjeżdżamy na górę. Stamtąd co chwilę kursuje autobus 111 na Tibidabo. A to wszystko na jednym bilecie T10.  Oczywiście błądziliśmy chwilę wśród rezydencji na Tibidabo, ale warto było poznać tę dzielnicę, która nie tylko jest pięknie położona, ale również zupełnie inna niż dotychczas poznana Barcelona z pięknymi willami i szerokimi alejami.

Tibidabo, Barcelona, Hiszpania
Jeżeli macie trochę więcej czasu to możecie również wybrać się na Montserrat i przejść się po tych niesamowitych górach. Widoki zapierają dech w piersiach, można odpocząć od pędu miasta i rozkoszować się naturą.  Monserrat po katalońsku znaczy „przepiłowana góra” i według starej legendy, niesamowite formy tych skał wyrzeźbiły anioły, za pomocą złotej piły. Co prawda to piękna opowieść, ale skłaniałbym się raczej do wersji naukowców, którzy to unikatowe dzieło tłumaczą jako skutek erozji wapiennej. 
Montserrat, Barcelona, Hiszpania

5. Wschód słońca na Barcelonetcie, wieczór na Plaça d’Espanya

Barcelonetta to plaża miejska z mięciutkim jasnym piaskiem, jedna z wielu sztucznych plaż Barcelony, utworzonych przed Igrzyskami Olimpijskimi. Podziwialiśmy z niej wschód słońca i był to jeden z najbardziej romantycznych momentów w moim życiu. Miasto dopiero budziło się do życia, a my zaspani, śpieszyliśmy deptakiem, by nie przegapić tego spektaklu. Zajęliśmy dogodne miejsca i czekaliśmy cierpliwie, spaleni słońcem i wpół przytomni.

Rankiem podziwialiśmy słońce, a wieczorem pokaz fontann na Plaça d’Espanya, gdzie zbierały się tłumy ludzi, aby  przy akompaniamencie ulicznych grajków obejrzeć to widowisko a potem ruszyć wprost na Raval do jednego z barów lub z powrotem na plażę, aby zażyć nocnej kąpieli w morzu. Pokazy fontann odbywają się wieczorami, a dokładne informacje znajdziemy na stronie www.barcelona.cat 

Barcelonetta, Barcelona, Hiszpania

6. Port Vell i kolumna Kolumba

Wielki posąg, wzniesiony na część odkrywcy Ameryki, wieńczy najbardziej znaną w Barcelonie ulicę – La Ramblę. Przechadzając się po porcie Vell, od razu rzuca się w oczy. Kolumb wskazuje palcem na morze, ale gdzie dokładnie, nie wie nikt.  Przewodniki mówią, że jego palec skierowany jest w stronę Majorki lub Algieru, a nie, jakby się mogło wydawać, w stronę Ameryki. Nie podejrzewałam, że można się tam wdrapać, ale jednak. To nie tylko pomnik, ale również punkt widokowy, skąd możemy podziwiać naszą piękną Barcelonę. Miejsce tego monumentu nie jest oczywiście przypadkowe. To tu powrócił Kolumb po swojej wyprawie do Ameryki i tylko w tym miejscu mógł stanąć El Monumento a Colón, upamiętniający mężczyznę z Genui, który mimo początkowej odmowy trzech państw w finansowaniu swoich wypraw, wreszcie znalazł sponsora i zrealizował swoje największe marzenie. 

Kolumb, Barcelona, Hiszpania

Wskazówki w pigułce:

Gdzie mieszkać: w dzielnicy Poble Sec lub w trochę droższej, ale jakże cudownej Barcelonetcie.

Jak się przemieszczać:  Bilet T10 wystarczy na tydzień, dla zapaleńców pieszych wędrówek po mieście.

Gdzie jeść: Bo de B na patatas bravas, Jai-Ca na krewetki i vino de casa, ulica z barami Pinchos – Calle de Blai.

* Jeżeli chcesz poznać Barcelonę z innej, hebanowej strony tęczy, zapraszam na bloga www.hebanowewedrowki.pl

 

Barcelona jest ogromna i mimo, że byliśmy tam już dwa razy, to i tak nie zobaczyliśmy wszystkiego. Wracamy tam chętnie, bo za każdym razem to miasto uchyla przed nami rąbek tajemnicy i coraz bardziej rozkochuje nas w sobie. Fascynuje nas to, że kiedyś tyli ulicami przechadzali się wielcy artyści, że Picasso tworzył tu pierwsze dzieła a Gaudi naznaczył to miasto swoim kunsztem. Na każdym kroku spotykaliśmy uśmiechniętych mieszkańców, z którymi dogadywaliśmy się na migi, a wieczory spędzaliśmy przy winie na naszej ulubionej plaży.  Kochamy Barcelonę i zawsze będziemy kochać. 

To miasto ma czarodziejską moc. Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę.

– Carlos Ruiz Zafón 

 

 

Mam na imię Karolina, mam 24 lata i od kilku lat moje życie jest niesamowitą przygodą. Mieszkam we Wrocławiu, gdzie studiuję i pracuję, ale w każdej wolnej chwili staram się uciekać na chwilę do innych krajów, by poznawać ich uroki. Więcej...
2 comments
  1. Świetny wpis, przeczytałam z przyjemnością 😊👌

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.